Stop niedzielnym zakupom – patologia

Stop niedzielnym zakupom – patologia

Na zakupy chodzę zawsze w sobotę o tej samej porze z dokładnością +/- 15 minut. Od momentu kiedy pojawiły się niedziele wolne od handlu zauważyłem bardzo ciekawe zjawisko. Przed niedzielą niehandlową kolejki są znacznie dłuższe. Dziwne? Wcale nie. Ci co robili zakupy w niedzielę robią je teraz w sobotę – tak można to tłumaczyć – najprościej. Czyżby? Ale dlaczego kolejki są większe w sklepach, które nigdy w niedzielę nie były otwarte? Tego już nie potrafię wytłumaczyć. Jeżeli ktoś był miłośnikiem robienia zakupów w niedzielę w hipermarkecie to nagle nawrócił się na jasną stronę mocy i zaczyna zwiedzać osiedlowe bazarki i piekarnie? Wątpię. Obserwuję też inne zachowanie. W tych samych sklepach, które – podkreślę – nigdy w niedzielę nie były otwarte, ludzie kupują znacznie większe ilości niż zwykle – jakby przygotowywali się na co najmniej tydzień bez handlu a nie jeden dzień. To może być wpływ reklam siejących trwogę: „Uwaga! Jutro sklepy zamknięte. Zrób zakupy już dziś, tylko u nas!”. Odnoszę wrażenie, że osiedlowy bazarek, mięsny oraz piekarnia krótkofalowo zyskały na zakazie handlu. Stracić – nie stracą, bo w niedzielę zamknięte były zawsze. Podobnie inne sklepy spożywcze, które jednak w niedzielę muszą się zamknąć. Strat nie będzie, jeżeli ludzie będą regularnie straszeni w radio i telewizji masowym zamknięciem sklepów.

Kontrowersje wzbudza fakt, że pracownik w handlu nie może spędzić dnia wolnego z resztą rodziny. To jest fakt, któremu nie da się zaprzeczyć. Ale faktem też jest, że wybrał zawód taki jaki wybrał i jak ten zawód wygląda jest wiedzą powszechną, podobnie jak wiedzą powszechną jest jak wyglądają inne zawody. Nikt nie pochyla się na przykład nad moimi problemami. Niedziele mam wolne. Ale co z tego. Pracuję w takich godzinach, że w tygodniu nie mogę załatwić „na mieście” nic. Muszę albo się wyrywać z pracy albo brać urlop, pozostając na łasce i niełasce pracodawcy – jeżeli wykorzystałem urlop „na żądanie”.

Patologicznym zakazem handlu w niedzielę nie można uszczęśliwiać jednej grupy osób, bo niby dlaczego? W czym pani na kasie w biedronce jest lepsza od pracownika stacji benzynowej, pielęgniarki na dyżurze, czy policjanta, czy kelnerki, by zasługiwać na wyróżnienie. Mamy zupełnie inny problem. Jako społeczeństwo pracujemy za dużo. Pracujemy blisko 42 godziny tygodniowo, podczas gdy statystyczny holender pracuje nieco ponad 30h. Pracujemy także wyraźnie więcej niż średnia dla krajów OECD. Więcej od nas pracują tylko Grecy, ale tylko o około 1h… Według mnie tu leży pies pogrzebany. Partia „Razem” zaproponowała 35 godzinny tydzień pracy. To ułatwiłoby życie codzienne. W dużych miastach godzina pracy mniej, to już bardzo wyraźne ułatwienie w życiu. Co to by zmieniło np w moim życiu? Nie musiałbym robić hurtowych zakupów w sobotę, tylko wreszcie zdążyłbym przed zamknięciem bazarku czy mięsnego i miałbym świeże owoce i warzywa codziennie, a nie tylko w weekend. Niby to niewiele, ale to już wiele. Niestety dzięki nieudolnej polityce podatkowej (w tym ubezpieczenia społeczne) naszego państwa pracodawcy bardziej się opłaca wykorzystywać pracownika, żeby tyrał po 10 godzin dziennie niż zatrudnić dodatkową osobę na pół etatu. Patologia.

Nie stać nas! Wiadomo. Są dwie szkoły i zawsze znajdziemy ekspertów, którzy staną po przeciwnych stronach barykady. Według mnie jednak stać nas. Pamiętam jak wyglądała końcówka lat 80-tych i początek 90-tych. Jeżeli ktoś twierdzi, że wciąż nas jeszcze nie stać na taki komfort, to niech wróci pamięcią do tamtych czasów i porówna poziom życia wtedy a dziś.

Według mnie zakaz handlu w niedzielę godzi w podstawy wolnego rynku. Handel to nie tylko artykuły spożywcze, ale inne dziedziny. Rynkiem powinno kierować prawo popytu i podaży. Jeżeli są chętni na produkty i usługi w niedzielę, to powinny one być dostępne. Jeżeli ktoś nie chce handlować w niedzielę, to ma prawo do zamknięcia sklepu. To są zdrowe zasady, na których powinna opierać się gospodarka. Hmm… A 7 godzinny dzień pracy nie godzi w wolny rynek? Nie. Nikt nikomu nie zabroni zatrudnić się na drugi, trzeci czy czwarty etat, brać umów zleconych, czy otworzyć dodatkowo własną działalność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *