Zamykajcie komory na klucz…

Zamykajcie komory na klucz…

… to i tak nic nie da.

Komora z kontenerami na śmieci jest zbudowana tak, że drzwi są zagłębione w ścianie i jest taka mała sień. Mieszkam już tu 14 lat. Na początku wszystko ok. Po jakimś czasie okoliczni mieszkańcy domków jednorodzinnych zwietrzyli łatwą okazję do pozbywania się śmieci. Zwałki – bo inaczej tego nie można było nazwać – odbywały się zwykle z soboty na niedzielę. Żeby nie było – mieszkańcy też pozwalali sobie na zostawianie śmieci w przedsionku, bo nie było widać, czy ktoś otwiera drzwi czy nie. Apele nie pomagały.

Spółdzielnia się wkurzyła i postawiła kratę, żeby uniemożliwić dostęp do przedsionka. Większość zwałek śmieciowych się skończyła, bo już nie można było się skryć w przedsionku i zostawić śmieci pod drzwiami. Jest ok, ale spółdzielnia popełniła pewien błąd. Zdemontowano zamek w drzwiach. O ile już mało kto zostawia śmieci w przedsionku, to pojawili się bezdomni. Kratę jest łatwo otworzyć pierwszy lepszym łomem lub inną dźwignią. I stało się to ponownie dzisiaj. Wyszedłem rano wyrzucić śmieci. Krata jest przymknięta, ale widać wyraźne ślady ingerencji. W środku dwóch „spaleńców” i niewyobrażalny odór alkoholu.

Widać co może zrobić z ludźmi alkohol. Robi się chłodno. Są noclegownie, gdzie można przespać się na normalnym łóżku. Warunek jest jeden. Trzeźwość. Ludzie jednak wybierają alkohol i wolą spać na śmietniku. Nie mam dla takich ani grama współczucia. Nie pomagam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *