Adult effect

Adult effect

Rozglądam się po okolicy wlekąc się w korku… Widzę dziewczę… „Przecieram” oczy ze zdumienia. Idzie boso. Nie z butami w ręku. Po prostu boso. „Just like that!” – jak mawiała moja koleżanka. Nie jestem sam! W zasadzie mógłbym otworzyć butelkę szampana i 14 maja zrobić jako czerwoną kartkę w kalendarzu. To nie była trawka w parku, fontanna czy plac zabaw z gigantyczną piaskownicą. Najzwyklejszy, ordynarny chodnik w typowej osiedlowo-uczelnianej. Taki widok często się nie zdarza. Ba! Nie przypominam sobie faktu przez ostatnie kilka lat.

Pod względem bosych spacerowiczów stolica to bardzo specyficzne miejsce. Tutaj ludzie bardzo rzadko zdejmują buty. Nawet będąc na trawie w parku ludzie od razu wskakują w buty gdy tylko stopa przekracza granicę koca. Dlaczego? Trudno jest mi to wytłumaczyć – ale najbliżej przychodzi mi na myśl: „Bo nie wypada…” Nie wypada mieć brudne stopy, nie wypada chodzi boso tam, gdzie inni nie. Generalny konformizm, który jest mile widziany i pożądany. Kilka razy już nad tym myślałem i nazwałem to efektem dorosłego.

Efekt dorosłego bardzo dobrze widać na placu zabaw czy przy fontannach, gdzie dorośli ściągają buty swoim pociechom, podczas gdy sami twardo pozostają w obuwiu. Dlaczego? No chyba tylko dlatego, że „nie wypada” dorosłemu robić pewnych rzeczy.

Nie wypada?! A niby dlaczego nie wypada? Każdy mówi, że chodzenie boso jest przyjemne itp itd. Zatem w imię czego dorośli mieliby sobie odmawiać przyjemności, na którą w tym samym momencie pozwalają dziecku? Nie uważam że nie wypada. Chodzić boso właśnie wypada, szczególnie gdy mamy czas wolny. Czas odpoczynku i relaksu. Wypada być boso!

PS.
Brudny chodnik? Hmmm… Szkotka do dłoni i mydło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *