Koszty chodzenia boso

Koszty chodzenia boso

Buty do chodzenia boso, to według mnie największy absurd. Dla mnie mistrzostwem jest przekonanie kogoś, że potrzebuje butów by chodzić boso i namówienie go by kupił ten produkt. Można powiedzieć, że łyknąłem haczyk. W zasadzie tylko i wyłącznie dlatego, że żyjemy w klimacie jakim żyjemy i nie da się cały rok chodzić boso. Może niektórzy potrafią, ale ja nie. Gdy temperatura spada poniżej 10 stopni chodzenie boso przestaje być komfortowe w stopniu takim, jakiego oczekuję. Wynalazek taki jak Vibram Five Fingers, szczególnie model EL-X (najcieńsze i najlżejsze) sprawdzają się nawet w niskich temperaturach. Oczywiście jeżeli mamy temperaturę w okolicy 0ºC, to powiedzmy komfort w tym obuwiu kończy się po 10 minutach. Jest to jednak wystarczający czas, by bez problemu wsiąść do samochodu i pojechać do pracy, pójść na codzienne zakupy. Z tego typu obuwia korzystam w zasadzie od 2011 roku, od momentu kiedy można je było kupić na polskim rynku.

Pierwsze spotkanie z modelem EL-X, bardzo przyjemne. Elastyczne wygodne, czuć fakturę gruntu bardzo wyraźnie. Drugie spotkanie, trzecie i nagle… W zasadzie rozczarowanie.

Buciki (skarpetki) po kilku praniach wyglądają tak jak na zdjęciu. To nie powinno było się zdarzyć, gdyż z definicji są przeznaczone do prania w pralce. Pierwszy model Classic był w zasadzie niezniszczalny, jak Nokia 6310. Wychodziłem w nich dziurę, a one wciąż są całe. Odnoszę wrażenie, że producent zweryfikował jakość swoich produktów. Okazały się być chyba zbyt trwałe. Doszedłem do wniosku po „zachodzeniu na śmierć” modelu Seeya, który był wyraźnie gorszej jakości niż Classic z 2011 roku. No cóż. Należało się tego spodziewać. Mam nadzieję, że nie rozpadną się bardziej… Najtaniej jest jednak chodzić boso… Bez butów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *